Wpisy z tagiem: wianek

poniedziałek, 19 marca 2012

Już od kilku dni męczę się z pisankami. Maluję, maluję, maluję. A wszystko przez to, że się zapierałam, że w tym roku nie dam się wrobić w decu na pisankach. Ewentualnie kilka może zrobię na własny użytek (dotychczas wszystkie szły w świat a ja zostawałam z niczym:)). No i nie kupiłam wydmuszek. W końcu stwierdziłam, że jak nie będzie na czym pracować - to nikt mnie do niczego nie namówi, a co... Jednak mina mojego starszego dziecka i błaganie: zrobisz pisanki na poniedziałek do szkoły? totalnie mnie rozczuliły i chcący niechcący - walczę. A walczę ze starymi wydmuszkami, tymi co to kiedyś nie wyszły i zostały schowane na dno szafy. Nie kupiłam nowych - więc muszę się pomęczyć ze starymi. A to dziadostwo za nic w świecie nie chce pokryć się farbą:(. No i tak działam: rano przed pracą - maluję, po pracy - maluję i jeszcze raz lub dwa wieczorem. Dzisiaj w koncu przestała prześwitywać stara serwetka. Tak więc ujrzałam światełko w tunelu:)

A żeby się odstresować, zrobiłam pierwszy wianek wielkanocny. Od razu się przyznaję, że pomysł pochodzi ze strony Marthy Stewart. Sama bym na to pewnie nie wpadła. Ale jak zobaczyłam podobny w necie - przepadłam. Też chciałam taki. A jak się chce to czasami trzeba się brać do roboty i sobie zrobić. I powstała pierwsza wiosenno-wielkanocna dekoracja:

Tak moi drodzy - to są najprawdziwsze bazie. 

Podkład ze słomy (do kupienia gotowy - cena 2 zł). Żeby było wygodniej najpierw "okryłam" go bibułą a następnie po kolei przyklejałam bazie (oczywiście takim fajnym pistoletem na klej).

W tym roku chyba postawię na ekologię. Coś mi się podoba ten trend. Chociaż cały czas mam mnóstwo nowych pomysłów i jeszcze z pięć razy zmienię koncepcję:)

Dziękuję Wam za wszystkie miłe słowa i za przesympatyczne przywitanie po przewie:):):):):)

wtorek, 11 października 2011

Dzisiaj wpadłam w szał twórczy:) Zajęło mi to bagatela trzy godziny. Cały dom był totalnie zaśmiecony gałązkami, liśćmi i innym zielskiem. Ale prawdę mówiąc - uwielbiam to. 

Wspominałam ostatnio, że dekoracje będą się zmieniać. I tak jak zapowiadałam - zmiany zaszły:)

Dzięki mojemu uporowi i pewnym zbiegom okoliczności udało mi się zebrać prawie wszystko co dla mnie jest nieodłącznie związane z jesienią. pojawiły się nawet rajskie jabłuszka, które dzięki uprzejmości znajomej mogłam nazrywać. Gdzieś przy drodze nazbierałam jarzębiny, w parku z dzieciakami szukaliśmy kasztanów, z pracy przyniosłam szyszki, owoce róży i coś jeszcze:)

Coś tam znalazłam na ogrodzie.

I postanowiłam, że w ogrodzie muszę mieć rajskie jabłuszka, miechunkę, najlepiej jeszcze chmiel (ze względu na szyszki) i w sumie wiele innych "przydatnych" roślinek. Tylko gdzie to wszystko pomieszczę???

Niektóre zdjęcia będą podobne do tych z ostatnich wpisów. Ale nic nie poradzę, że uwielbiam te nastrojowe, ze światłem świec:)

Oczywiście znowu kominek w roli głównej.

Tym razem dodałam trochę koloru. Tego mi ostatnio brakowało.

Uwielbiam ten klimat...

          

I trochę zdjęć z kuchni:

Dziękuję, że do mnie zaglądacie. Ja też staram się "wpadać" na Wasze blogi i zostawić przynajmniej od czasu do czasu jakiś mały ślad.

Słoneczka życzę:)

nazwa alternatywna
nazwa alternatywna