Wpisy z tagiem: karczochy
wtorek, 05 kwietnia 2011
Nie wiem czy wy tak macie ale u mnie poniedziałek jest wyznacznikiem całego tygodnia. W zależności jak poniedziałek wygląda, tzn. czy jest dużo pracy, czy jest nerwowo, czy wszystko się wali - tak będzie w pozostałe dni. Jak jest dobrze - dobrze będzie też we wtorek, środę itd. Ten tydzień zaczął się niespecjalnie. Z rana (tak żeby bez problemu zdążyć do pracy) podjechałam na badania krwi do szpitala. Nawet długo nie musiałam czekać w kolejce ( wyszystko układało się dobrze) ale... jak juz weszłam okazało się, że nie mają odczynnika i nie są w stanie zrobić mi tych badań. Następne laboratorium otwierali dopiero za godzinę i ani wrócić do domu ani czekać. Żeby było ciekawiej zostawiłam komputer w domu (przecież zdążę zabrać przed pracą) no i oczywiście zapomniałam komórki (żeby powiadomić pracodawcę, że się spóźnię). Więc chcący, niechcący musiałam wrócić do domu (jedyne 15 km w jedną stronę) i spowrotem na badania. W pracy juz się nauczyłam, że nie ma problemów bez rozwiązania, więc mimo pewnych drobiazgów, dzień zleciał w miarę bezstresowo. A potem znowu pod górkę z służbą zdrowia - okazało się, że pewnych dokumentów , które pilnie potrzebuję nie ma u mnie w kartotece. Po prostu wyparowały. I tak sprawa ciągnie się już drugi dzień. Latam, załatwiam i idzie mi to jak po gruzie. Ale dość narzekania. Miało być - pozytywnie. I właśnie w takim dość kiepskim nastroju spotkałam naszą listonoszkę. Okazało się, że jest dla mnie przesyłka. Zostawiła ją u mnie w pracy bo gabarytowo nie zmieściłaby się w skrzynce (wciąż mnie to zadziwia i niezmiernie cieszy, że listonoszki są tak miłe, że pocztę dostarczają mi do pracy). Zaraz musiałam zobaczyć co tam jest. I moje drogie - humorek mi się poprawił a usmiech zagościł na mojej twarzy. Podziwiałam na stronie http://haftymalgosi.blox.pl piękne pisanki - karczochy, wykonane przez Lenczesię. Nie potrafię robić czegoś takiego - i tym bardziej się zachwycałam. No i mimo chodem wspomniałam,że fajny by był karczoch z barwami narodowymi Włoch. I wiecie co Lenczesia zrobiła? Właśnie takiego karczocha i żeby było ciekawiej przysłała mi to cudo. Teraz siedzę, piszę i wciąż się wpatruję w tą pisankę. I gęba mi się smieje. Po pierwsze dlatego, że ktoś o mnie pomyślał, coś dla mnie zrobił (co jest zawsze bardzo miłe), po drugie bo nigdy nie udało mi się nic wygrać, zadnego candy, rozdawajki itp. (po prostu nie mam do takich spraw szczęścia) a po trzecie, że strasznie mi to poprawiło samopoczucie:) Bardzo, bardzo dziękuję:) I żeby było ciekawiej wciąż próbuję dojść jak ten karczoch jest zrobiony. Nie widać żadnych szpilek, łączeń itp. Wykonanie idealne i jeszcze dodana flaga Włoch. Zresztą sami zobaczcie:
Czyż nie piękne? |
Archiwum
Zakładki:
Blogi, które czytam
Kontakt
Tagi
|