Wpisy z tagiem: ogród
wtorek, 15 maja 2012
Oj zaszalałam tym razem. Wczoraj odwiedziliśmy z Panem Mężem kilka szkółek, dzisiaj doprawiłam odwiedzinami w centrach ogrodniczych i mam co robić na najbliższe dni. Tylko żeby pogoda dopisała. A to co kupiłam: Oj dawno nie miałam tylu roślin na raz. Aż się oczka świecą. Jest tu szałwia - do ogródka ziołowego razem z żurawkami, trzmieliną, tawułką japońską ( jedna z moich ulubionych roślin) i jakimiś maluszkami na skalniak. Niestety w naszych okolicach jest straszna bieda jeżeli chodzi o szkółki roślin (nad czym bardzo ubolewam). Jest mały wybór, dosyć drogo i to co mnie najbardziej wkurza - w większości rośliny nie są opisane (chodzi mi o odmianę). Ja jako tako orientuję się, przynajmniej w podstawowych nazwach roślin ale wielu z kupujących po prostu nie ma o tym pojęcia. A fajnie byłoby wiedzieć co się sadzi w ogrodzie. A ja, że jestem "upierdliwa" chciałabym znać też odmiany. Potem siedzę i szukam na internecie... Znalazłam też śliczną odmianę trzmieliny japońskiej. Wydaje mi się, że "Pierrolinio". Ma ciekawe pstrokate liście, podobne do wierzby: I tawułkę japońską o poszarpanych liściach. Podobno przebarwia się tak samo jak inne tawułki i można ją ciąć jak chwast. Mam nadzieją. Zobaczymy jesienią. I oczywiście - Lavenda. Moja niestety w większości nie przetrzymała zimy. Takie ładne krzaczki udało mi się kupić po 4 zł. A wszystko po to żeby obsadzić taką malutką skarpę: Skarpa ma bagatela: 26 m szerokości, 10 m długości i 4 m wysokości. I na razie bieda z roślinkami. Pozdrawiam serdecznie z ogródka:)
poniedziałek, 27 czerwca 2011
Lawenda w pełni kwitnienia. Powoli widać już mały zaczątek plantacji. Na razie tylko w ogrodzie i tylko kilkanaście krzaczków ale spokojnie; będzie więcej. Chciałam zrobić zdjęcia ale poczekam troszkę aby wszystkie roślinki rozkwitły. Poza tym muszę zrobić mały porządek, ponieważ lawendę posadziłam wzdłuż winogron,które są nieco zaniedbane. Najfajniejsze jest to, że wśród lawend mam już przynajmniej kilka odmian, w tym kwitnącą na biało-różowo. Na razie zebrałam tylko część kwiatów. Udało mi się na szybko zrobić pierwszą w tym roku fusetkę. Fusettes to z francuskiego - lawendowe wrzeciono. Jest to taka szyszeczka wykonana z lawendy, poprzetykana wstążeczką. Jak tylko znajdę troszkę czasu postaram się zamieścić mały kursik jak zdrobić taką ozdobę.
Ta odmiana jest bardzo charakterystyczna. Ma bardzo długie kwiatostany na długich łodygach, ale nie rozkwita do końca. Właśnie ona najlepiej nadaje się na robienie fusettes. Poza tym przepięknie pachnie i mam wrażenie, że uzyska się z niej sporo olejku (na razie jeszcze nie próbowałam)
Wrzecionko troszkę nie udane, ale robione na szybko i z marszu. Następnym razem bardziej się postaram:)
Dziękuję za wszystkie miłe słowa w komentarzach i za to, że wciąż jeszcze do mnie zaglądacie. Buziaki ! |
Archiwum
Zakładki:
Blogi, które czytam
Kontakt
Tagi
|