Wpisy z tagiem: decoupage

niedziela, 25 marca 2012

W końcu zabrałam się za pisanki. A to, jak już wiecie za sprawą Większego, który ma przynieść jutro pisankę na konkurs. Oczywiście nie zrobiłam nic za niego. Musiał (biedaczek) sam się pomęczyć, ale myślę, że całkiem mu to wyszło. Zresztą ocenicie sami.

Chciałam w tym roku zrobić coś tylko dla nas. Coś co zostanie w domu. I coś co będzie stanowiło jedną całość z resztą dekoracji. Oczywiście już z pięć razy zmieniłam zdanie ale kilka pisanek chciałabym zrobić w jednym stylu. Spasowało mi połączenie czarnego z zielenią. 

I powstało coś takiego:

 

I takiego:

 

W decu fajne jest to, że można mieszać style, kolory, faktury. Zawsze korzystam z kilku serwetek i wtedy jest ciekawszy efekt.

A moje dziecię zrobiło coś takiego. Zaznaczam, że ma dopiero 9 lat, więc jestem z niego dumna:):

Przyznaję - koszyczek mu zrobiłam ale pisanka jest jego. Mówiłam mu co ma robić, czasami coś tam pomogłam ale nikt nie zarzuci nam, że zrobiłam za niego. Mam nadzieję, że w szkole się spodoba.

Pozdrawiam Was serdecznie:):):)

sobota, 31 grudnia 2011

Wczoraj w skrzynce pocztowej czekała na mnie niespodzianka. Kartka świąteczna od Małgosi z pięknymi życzeniami.

Bardzo Ci Gosiu dziękuję:)

Przypatrywałam się, kombinowałam ale i tak nie wiem jak Małgosia ją zrobiła. Dla mnie - czarna magia. Wiem tylko, że mi coś takiego by nie wyszło:

Korzystając z wolnego dnia postanowiłam dokończyć prezent dla pani doktor mojej mamy.

Miał powstać przed świętami ale choroba mi to całkowicie uniemożliwiła. Trudno - moja mama i tak to dostanie a co z tym zrobi dalej, czy da komuś, czy zostawi sobie to nie istotne. Grunt, że skończyłam to co zaczęłam i to jeszcze w starym roku.

Nie wiem czy się spodoba. Mam nadzieję, że tak.

Ale ja bardzo lubię styl retro.

wtorek, 29 listopada 2011

Nareszcie moje pierwsze, prawdziwe candy.

Dawno juz o tym myślałam, tylko czasu brakowało:)

Okazji  jest kilka:

1. To, że wytrzymałam pisząc bloga rok (co przy mojej cierpliwości i ciągłej chęci zmian jest wyczynem niemałym)

2. Zbliżające się święta Bożego Narodzenia - może ktoś zechce taki prezent.

3. Chciałam w taki sposób spróbować podziękować Wam za wszystkie miłe komentarze i słowa pod moim adresem. Napędzacie mnie pozytywną energią a pomysły dzięki Wam same rodzą mi się w głowie.

4. Uwielbiam święta i sprawianie innym radości.

Mam nadzieję, że prezent się spodoba:

Ponieważ uwielbiam herbatę, postanowiłam podzielić się troszkę moją pasją i proponuję Wam pudełko (herbaciarkę) wykonaną metodą decoupage (oczywiście wraz z zawartością).

I jeszcze jedno zdjęcie, żeby było wszystko widać:

Ponieważ choinka bez bombek to nie choinka postanowiłam dodać jeszcze ręcznie zrobioną przeze mnie bombkę. Można wybrać z 5 rodzajów,wpisując w komentarzu wybrany numer:

 

  

A więc moi Drodzy:

W candy mogą brać udział osoby mieszkające w Polsce. Przepraszam wszystkich emigrantów ale koszty przesyłki są dla mnie po prostu zbyt duże. W takim przypadku proponuję podawanie adresu polskiego (np. rodziny, która przy okazji paczkę przekaże).

Jeżeli ktoś nie prowadzi bloga - też zapraszam do zabawy, tylko proszę o podanie adresu e-mailowego. 

Zasady takie jak wszędzie - Proszę o komentarz (z zaznaczeniem numeru bombki, która się podoba), link na swojej stronie i krótką informację o candy.

Ze względu na to, że czas biegnie za szybko i święta tuż,tuż, proponuję zacząć dzisiaj 29 listopada do 10 grudnia 2011 r (do godziny 24.00). Losowanie odbędzie się 11 grudnia (niedziela). 

ZAPRASZAM !!!

21:33, semprelaprimavera , inne
Link Komentarze (29) »
czwartek, 06 października 2011

Witam Was wszystkich:)

Coś ostatnio mam fazę na decoupage. Już chodzą za mną bombki i takie tam świąteczne bzdety. Pewnie trochę wcześnie ale czas ostatnio przyśpieszył .

Jakiś czas temu zrobiłam zakładkę. Pamiętacie akcję u Małgosi (http://haftymalgosi.blox.pl), z zakładkami dla dzieci? To miała być właśnie zakładka dla jednego z przedszkolaków. Ale kiedy przykleiłam papier, stwierdziłam, że absolutnie nie nadaje się dla dziecka. Nawet jej nie kończyłam. Leżała sobie, taka nijaka w kącie aż do odwiedzin mojej siostry. Ona tak czasami "wpada przez przypadek" na rzeczy, które robię lub robiłam. No i znowu się podlizała twierdząc, że całkiem, całkiem. Jej się podoba. No i zostało przesądzone. zakładka będzie dla niej. Musiałam ją tylko dokończyć.

Jakoś zabrakło weny aż do teraz. Spojrzałam jeszcze raz i stwierdziła, że jak dodam jakieś kwiatki (akurat miałam suszone), koronkę, trochę pocieniuję, to może coś z tego będzie.

Wyszła, wydaje mi się, że całkiem fajna zakładka w stylu vintage. Zwłaszcza, że to moja pierwsza robiona tą metodą. 

Sami osądzcie:

        

Kwiatki są prawdziwe, tylko zasuszone (prezent od mojej mamy). Za chiny ludowe nie wiedziałam jak się za nie zabrać. Rozpadały się w rękach. W końcu udało mi się je przykleić i polakierować. Pewnie bez warstwy lakieru wyglądały by lepiej, bardziej naturalnie ale chyba długo by nie pocieszyły oczu. A chłopczyk (dziewczynka?) ze zdjęcia po prostu mnie zauroczył:)

środa, 15 czerwca 2011

W piątek Michasia (http://harmonyart.blox.pl) organizowała spotkanie pasjonatek. Nie mogłam przegapić. To już któreś spotkanie z Michaliną i zawsze jest bardzo sympatycznie, domowo, ciepło. Tym razem nie mogłyśmy być za długo - bo dzieci w domu płakały:) Ale co się nagadałyśmy głupot - to nasze. 

Lubię jeździć na te spotkanie, tylko zawsze pogubię drogę. Fajnie by było gdyby któraś koleżanka blogowa z okolicy Rybnika (lub z innej okolicy) też zawitała na te nasze spotkania. Aktualny terminarz znajduje się na stronie Michasi. Serdecznie zapraszam.

To na razie tyle jeżeli chodzi o reklamę:)  Czas pokazać co wymęczyłam.

Dość dawno chciałam sobie przerobić zwykłe, najzwyklejsze pudełko po butach. Ponieważ zawsze obiecuję moim maluchom, że coś im zrobię, a potem brakuje mi czasu i jest tyle innych ważnych spraw, postanowiłam, że pudełeczko będzie na autka. 

Najpierw miał być ZigZag, ale miałam przepiękną serwetkę Max und Moritz, która kusiła mnie już jakiś czas, stanęło, że w koncu coś z nią zrobię. I oto co wyszło.

Mnie się podoba, chociaż muszę jeszcze dopracować szczegóły i pokryć kilka razy lakierem .

Nie wiem dlaczego ale Max und Moritz strasznie mi się kojarzą z naszymi Pawłem i Gawłem.

piątek, 20 maja 2011

Dawno nie pokazywałam czegoś zdecoupagowanego. A to dlatego, że miałam fazę haftu. 

Zresztą dzisiaj stwierdziłam, że strasznie nudny ten mój blog. Gdybym natknęła się gdzieś w sieci na coś takiego nawet pewnie nie chciałoby mi się czytać ani oglądać. A może mam dzisiaj gorszy dzień i tak naprawdę nie jest tak źle? 

Ostatnio jestem strasznie zmęczona i nie wiem co się ze mną dzieje. Zmęczenie materiału? Chyba trochę na to za wcześnie...

Więc biorę urlop i od poniedziałku zamierzam włóczyć się po Krakowie. Najpierw zrobię spis pasmanerii, sklepów z decu. Będę spać do oporu, czytać książki, zwiedzać. Jak trafię na coś ciekawego nie omieszkam zamieścić na blogu.

A teraz wracam do decu. Chciałam Wam pokazać coś co zrobiłam jakiś czas temu. Był to kolejny prezent dla mojej siostry. Tematem przewodnim był (jakżeby innaczej) Nowy Jork. Chlebak miał być naturalny (przynajmniej ja tak założyłam). Nie chciałam malować go na biało (może błąd?), bo jakoś wtedy nie podobały mi się białe mebelki, czy dodatki. Teraz może bym się pokusiła?

Więc powstało coś takiego:

czwartek, 21 kwietnia 2011

Już prawie święta. Ja w każdym razie zaczynam na poważnie od jutra.

Dzisiejszy dzień poświęciłam na malutkie ozdabianie domu. Nie jest tak jak na Boże Narodzenie, ale za to bardziej wesoło i wiosennie.

Z samego rana pojechałam na targ po kwiaty. I jak zwykle wydałam więcej niż planowałam. Z jednej strony zakupy na takim bazarze są mniej anonimowe niż w supermarkecie, jednak dla mnie stanowią mały problem. Mam taką małą schizę, że jak coś kupuję chciałabym kupić u wszystkich, którzy mają taki produkt (dotyczy to przede wszystkim kwiatów). No i wychodzi na to, że wędruję od stoiska do stoiska i kupuję u każdego po trochu. Wiem - głupio, ale już tak mam. Wydaje mi się to sprawiedliwe, każdy zarobił, tylko ja kupiłam znacznie więcej niż chciałam:) Dzisiaj było tak samo. Najpierw kupiłam żonkile u pani "z brzegu " potem poszłam troszkę w głąb targu i oczywiście znalazłam ładniejsze,które też kupiłam, a że obok pani miała troszkę inne (też ładne) u niej też zrobiłam zakupy. Do samochodu wróciłam z naręczem kwiatów.

Za to zobaczcie jakich.

To tylko część kupionych żonkili, kwiatów było 4x więcej. I wszystkie piękne. Prawda?

Pomysł z wiankiem sercem zaczerpnęłam z nowego magazynu "Sielskie życie" (niestety gazeta mnie rozczarowała, ale dam jej jeszcze szansę - do następnego numeru). Tam co prawda był zrobiony z trawy i mleczy ale materiał chyba nie jest taki ważny. Liczy się przede wszystkim efekt:)

 

Przygotowałam też mały upominek dla naszej znajomej. Jutro zamierzam jej go dostarczyć.

Wyobraźcie sobie, że praktycznie wszystkie pisanki poszły do ludzi. Jutro jeszcze muszę dostarczyć resztę do osoby, której już kiedyś obiecałam, że dostanie. No i tak jak myślałam u mnie nic nie zostanie.

Ostała mi się tylko jedna, którą wykorzystałam w troszkę nietypowy sposób:

Motyw serwetki niezbyt świąteczny, ale mi się spodobał:)

Ponieważ brakło dla mnie jajek, zrobiłam sobie coś nowego. To zupełnie inna bajka niż decoupage. Bardzo lubię połączenie lnu z koronką i dlatego powstało coś takiego:

Na parapecie w kuchni też się trochę zmieniło:

 

 

Ponieważ jutro będę pościć, a za pokutę wzięłam sobie dzień bez komputera,

chciałam Wam wszystkim złożyć najserdeczniejsze życzenia:

Oby Wam zawsze świeciło słońce,

Uśmiech gościł na Waszych twarzach,

A wokół byli sami życzliwi i sympatyczni ludzie:)

Wielkanocny pacierz
ks. Jan Twardowski 

Nie umiem być srebrnym aniołem – 
ni gorejącym krzakiem – 
tyle Zmartwychwstań już przeszło – 
a serce mam byle jakie. 

Tyle procesji z dzwonami – 
tyle już Alleluja – 
a moja świętość dziurawa 
na ćwiartce włoska się buja. 

Wiatr gra mi na kościach mych psalmy 
jak na koślawej fujarce - 
żeby choć papież spojrzał 
na mnie - przez białe swe palce. 

Żeby choć Matka Boska 
przez chmur zabite wciąż deski – 
uśmiech mi Swój zesłała 
jak ptaszka we mgle niebieskiej. 

I wiem, gdy łzę swoją trzymam 
jak złoty kamyk z procy – 
zrozumie mnie mały Baranek 
z najcichszej Wielkiej Nocy. 

Pyszczek położy na ręku 
sumienia wywróci podszewkę – 
serca mojego ocali 
czerwoną chorągiewkę. 



wtorek, 19 kwietnia 2011

Sezon pisanek zdecoupagowanych oficjalnie uznaję za zamknięty. Dzisiaj popełniłam ostatnie w tym sezonie , serwetki schowałam ,żeby nie kusiły, a reszta materiałów będzie czekała na cuś nowego. Co to będzie na razie jeszcze nie wiem. Muszę trochę odsapnąć po jajkach (może znajdę teraz więcej czasu na haft lub szycie).

W każdym razie pisanek było dużo, bardzo dużo... Wiele z nich  jest już u nowych właścicieli, jutro część wędruje do szkoły, przedszkola i mojej pracy. Reszta zniknie wśród rodziny i tak się zastanawiam czy coś zostanie dla mnie:)? Zobaczymy...

Nie byłam w stanie zrobić zdjęć każdej z nich. Po prostu by się nie zmieściły. Tak więc zgrupowałam je po kilka, powiedzmy, że tematycznie. I tylko niektóre pokażę w całej okazałości. A dlaczego akurat te?, napiszę za chwilkę.

Tak naprawdę to tylko część pisanek, które zrobiłam w tym roku. Niektóre pokazywałam wcześniej, innych nawet nie zdążyłam sfotografować przed wysłaniem w świat:)

To miały być jajka do naszego koszyczka. Jednak szukając czegoś fajnego dla kolegów z pracy stwierdziłam, że te  będą najbardziej do nich pasować. I decyzja zapadła - idą do ludzi:)

Króliczki też miały zostać ale wylądowały u zaprzyjaźnionego lekarza i jego asystentki:)

Podobną pisankę do tej po lewej zobaczyłam ostatnio u Autokreatywnej na  http://autokreatywna.blox.pl/. Została wykorzystana ta sama serwetka, ale mi za chiny ludowe nie wychodzi nakrapianie. Wierzcie mi próbowałam i wszystko było w kropy oprócz jajka:)

Niektóre motywy się powtarzają. To nie tak, że wstawiam to samo zdjęcie. Po prostu czasami serwetka bardzo mi się podoba, wyszło fajne jajko- no i poszło w swiat. I tak mi go było żal, że robiłam takie samo lub bardzo podobne.

To maleństwo wyląduje w rączkach wychowawczyni mojego mniejszego. Bardzo miłej i sympatycznej pani. Niestety zdjęcia nie zawsze przedstawiają rzeczywisty obraz - pisanka prezentuje się (że tak powiem nieskromnie) lepiej w realu. Połączenie różowych róż z delikatnymi niebieskimi kwiatuszkami dale bardzo ładny i subtelny efekt.

Pewnie się dziwicie, że rozczulam się nad takim zwyczajnym czymś? To jajo czekało rok na swoją chwilę. W zeszłym sezonie (nie mając jeszcze zielonego pojęcia co z czym w decu) ozdobiłam pisankę papierem. Papier, nie powiem był ładny, ale co z tego jeżeli za gruby i po prostu nie kleił się na małej, okrągłej powierzchni. Wydmuszka powędrowała do kartonu i tyle było z niej radości. Aż do tego roku, kiedy ją wyciągnęłam i stwiedziłam, że po prostu szkoda żeby leżała nie wykorzystana. Akurat dostałam od kolezanki serwetkę w stokrotki i biedronki (taki motyw był na papierze) i jakoś poszło. Trzeba było kwiatki podkolorować ale ogólnie efekt końcowy mi się podoba:)

A to specjalnie dzieło dla mojej siostry:

Zakochałam się w tej serwetce. Świnki są po prostu rewelacyjne, a ta w okularach mnie rozbraja. Mam nadzieję, że przyniesie A. szczęście. W końcu tyle czterolistnych koniczynek musi coś zdziałać:)

 

I jeszcze mała prośba do wszystkich haftujących koleżanek. Na blogu http://haftymalgosi.blox.pl Małgosia wpadła na fajny pomysł, żeby na koniec roku obdarować swoje małe urwiski w przedszkolu zakładką do książki. Niech maluchy mają coś fajnego, co będzie ich przyciągać do czytania. Oczywiście przyłączyłam się do akcji i proszę wszystkie osoby, które mają chęci, trochę czasu i dobre serducho o przyłączenie się do nas. Potrzeba 25 zakładek. Jeżeli potrzeba - udostępnię fajne wzory dla dzieciaczków. Sama mam takiego maluszka i wiem ile takim drobnym prezencikiem można sprawić frajdy i radości dzieciom. Po szczegóły zapraszam do Małgosi:)

piątek, 15 kwietnia 2011

Coraz ciekawiej robi się na blogach. Do świąt już tylko kilka dni.

Najwyższy czas brać się do pracy.  A więc wracam pełna zapału i nowych chęci:)

Na razie u mnie skromniutko. Ozdób jak na lekarstwo ale pisanki wciąż się produkują. Produkują i ubywają. Co chwilkę mam nowe zamówienie od rodziny i znajomych. Prawdę mówiąc to się z tego cieszę. Chyba każdy lubi jeżeli jego prace się podobają. I coś mi się wydaje, że w tym roku niewiele pisanek zostanie u mnie:)

A dzisiaj pokażę pisanki jednokolorowe, w modnym kolorze niebieskim.

Jeżeli mi się uda (to znaczy nikt ich nie będzie chciał) to właśnie te zostaną u mnie. Jakoś podobają mi się takie monochromatyczne.

 

Na razie nie są wykończone wstążeczkami. Zresztą zastanowię się czy w ogóle będę robić zawieszki, czy zostawię tak jak jest.

A teraz pierwsza odsłona kominka i nieśmiałe ozdoby wielkanocne:

Lampiony zostały po Bożym Narodzeniu. Spodobały mi się:) Lawenda- same wiecie, chyba nie muszę tłumaczyć. Dodam tylko, że wszystka z mojego ogródka. A anioły uwielbiam pod każdym względem. Mam do nich słabość i muszą zdobić mój dom, niezależnie od pory roku.

Zajączki i ptaszka dostałam od mojej kochanej mamuśki i bardzo ładnie się wkomponowały w całą dekorację.

Dziękuję Wam za wszystkie życzenia i miłe słowa.

Myślę, że będę się teraz trochę częściej pojawiać na Waszych blogach. Muszę nadrobić zaległości:)

niedziela, 10 kwietnia 2011

Ostatnio całkowicie zaniedbałam haft. Ze względu na ciężkie chwile,które teraz przechodzę  czas wolny poświęcam w całości na decoupage i pisanki. A to dlatego, że w trakcie ich robienia człowiek całkowicie się wyłącza i myśli tylko o tym jak przykleić papier lub serwetkę, które preparaty zastosować a wszystko inne staje się nieważne.

Już jakiś czas temu zrobiłam dwie nietypowe jak na tematykę Wielkanocną pisanki.

Obie w stylu vintage i jestem szalenie ciekawa Waszych opinii, czy takie pisanki nadaję się do koszyczka wielkanocnego. Czy powinniśmy się skupiać tylko na zajączkach, barankach i jajeczkach?

Piasnki wykonane są z papieru ryżowego, podcieniowane patyną i ozdobione reliefem. Druga strona pokryta została crakiem dwuskładnikowym a spękania wypełnione złotą porporiną.

Dziękuję Wam za wszystkie miłe słowa, komentarze - dodaje mi to wciąż siły i chęci aby coś od czasu do czasu wrzucić na bloga.

W najbliższym czasie mogę żadziej pisać i zaglądać na Wasze stronki. Mam nadzieję, że u mnie wszystko się poukłada i wrócę do normalności. Wtedy postaram się  nadrobić zaległości w odwiedzinach u Was:)

 
1 , 2 , 3 , 4
nazwa alternatywna
nazwa alternatywna