Wreszcie skończyłam. Mogę się już pochwalić domkiem z piernika. Oczywiście pomagali mi chłopcy.


Brakuje jeszcze lampki w środku. Wtedy będzie widać witrażyki. Ale tym musi się zająć Pan Mąż. A to może trochę potrwać...
Pokażę Wam jeszcze domek z zeszłego roku. Był to mój pierwszy tak ambitny projekt. Na co dzień prawie nie gotuję, o pieczeniu nie wspomnę. Oczywiście wszystko to z myślą o moich maluchach. Czego to się nie zrobi dla dzieci?

