Dawno nie pokazywałam niczego nowego z decu.
Powoli zaczyna się już sezon pisankowy. Ale ja jeszcze poczekam.
A dzisiaj pokażę jedną z pierwszych moich wypocin, którą zrobiłam już jakiś czas temu.
Wieszaczek kosztował mnie praktycznie kilka złotych. Kolory były dobrane przypadkowo, po prostu takie farby miałam wtedy w domu. A serwetka urzekła mnie od początku. Szkoda, że nie mam córeczki bo według mnie wieszak nadaje się idealnie do pokoiku małej księżniczki.
A tak znowu uszczęśliwiłam siostrę. Ciekawa jestem ile jeszcze wytrzyma zanim mnie wyrzuci z tymi wszystkimi rupieciami:)


