Wpisy z tagiem: Zasłonki

sobota, 26 lutego 2011

Dzisiaj miałam dzień dla siebie. Dzieci u dziadków, mąż w delegacji,  tylko ja i maszyna do szycia.

Już jakiś czas temu postanowiłam, że uszyję sobie zasłonki do kuchni. Miały być takie "sielskie-anielskie". Podpatrywałam na blogach, szukałam w google, a w głowie rodził się projekt. Aż się urodził. I to jak zwykle przez przypadek. Ostatnio kupiłam trochę lnu na woreczki na lawendę. Jednak uszyłam z niego woreczek na chleb i tak mi się spodobało połączenie len-koronka, że wczoraj znowu zawiatłam do domu towarowego (tak, coś takiego dalej u nas w miasteczku istnieje i żeby było ciekawiej wygląda dokładnie tak samo jak w czasach PRL-u. Nawet zapach jest ten sam:)) i kupiłam 5 m . A dzisiaj od rana szyłam.

Krawcowa ze mnie żadna, coś tam próbuję i cały czas się uczę, więc szycie szło wolno, a nawet bardzo wolno. W międzyczasie wyskoczyłam do sklepu po zazdrostki i porcję nowych plotek. Wciąz mnie to zadziwia, że na wsi wszyscy wszystko wiedzą. Można być zupełnie z boku a i tak plotki do ciebie w taki czy inny sposób dotrą. Ale fajne jest to, że kiedy idę do apteki i np. zapomiałam kasy albo zepsuł się terminal, pani daje mi lekarstwa na krechę (oczywiście zawsze donoszę pieniądze) albo dzisiaj kiedy nie bardzo wiedziałam czy wybrane zazdrostki będą pasować do całokształtu to kobitka dała mi je żebym sprawdziła i jak będzie grało to mam przynieść pieniążki w poniedziałek a jak nie to oddać firanki. Miłe, prawda?

Kiedy uszyłm pierwszą zasłonkę - z uśmiechem na twarzy stwierdziłam, że to właśnie TO. O TO mi właśnie chodziło i muszę przyzać nieskromnie, że jestem z siebie bardzo zadowolona.

A to efekt mojej pracy:

I trochę szczegółów:

Spodobały mi się wianuszki z mchu. Szukałam po kwiaciarniach ale nigdzie nie było. Więc kupiłam trochę zasuszonego mchu i sama sobie taki zrobiłam. Najpierw uplotłam wianek z pędów winobluszczu a potem obłożyłam mchem:

 

No i zaczęłam zaklinać wiosnę, żeby już w końcu przyszła.

 

nazwa alternatywna
nazwa alternatywna