Wpisy z tagiem: dynie

niedziela, 30 października 2011

Witam po dłuższej przerwie. Ostatnio bawiłam w Belgii i Holandii. To była moja pierwsza wizyta w tych krajach. Ale o tym innym razem.

A dzisiaj o jedynym zwyczaju, który z czystym sumieniem przejmuję rok rocznie z USA. Za Halloween jako takim nie przepadam. Całkowicie nie w moim stylu są przebieranki za duchy, czarownice, upiory. Po prostu w naszej kulturze przyjęło się, że Wszystkich Świętych jest świętem w którym należy się wyciszyć, zastanowić nad sensem życia, odwiedzić naszych bliskich, których już nie ma wśród nas. I uważam, że to jest jak najbardziej ok.

Natomiast jak już kiedyś pisałam, od dawna w naszym rejonie wycinało się dynie. I to jest to co lubię w Halloween i co ma stałe miejsce w moim domu.

W tym roku, troszeczkę przekornie, postanowiłam zrobić dynie inne. Nie "straszne", nie proste, ale troszeczkę trudniejsze w wykonaniu. 

Szukając w sieci fajnego szablonu zakochałam się w jednym. Pewnie się domyślicie w którym:)

Jeszcze rano byłam pewna, że nic z tego nie wyjdzie, że jest to zbyt duże wyzwanie ale się zawzięłam. Zajęło mi to trochę czasu, ale sama jestem zachwycona tym co wyszło. Wiem, piszę nieskromnie ale jestem po prostu z siebie dumna. Po pierwsze spróbowałam i się nie poddałam a po drugie po prostu dynia mi się podoba:) I jest to moja ulubiona postać ze Shreka.

Druga dynia to ulubiona postać mojego starszego synka i właśnie dla niego ją zrobiłam.

Czyż nie jest słodki???

19:08, semprelaprimavera , Dekoracje
Link Komentarze (10) »
niedziela, 09 października 2011

Dzisiaj  szybciutko.

Chciałam Wam pokazać co może zdziałać światło świec. Jak zmienia się nastrój. Dzisiaj te same dekoracje ale wieczorową porą:

Taka gra świateł zawsze mnie zachwyca...

sobota, 08 października 2011

Jesień pokazała swoje prawdziwe oblicze. Nie wiem jak u Was a le u mnie za oknem brzydko, zimno, deszczowo. Pogoda nie nastraja optymistycznie.

A w domku zapaliłam w kominku, zrobiło się ciepło, przytulnie. Zabrałam się za pierwsze jesienno-halloweenowe dekoracje. Pomysł pierwszy pochodzi z naszego wspaniałego google. Podobno ze strony Marthy Steward (http://www.marthastewart.com), chociaż ja go tam nie znalazłam. Ale jest tam dużo fajnych rzeczy. POLECAM!

Moje dekoracje nie są takie ładne. W naszej pasmanterii nie uświadczysz takich ładnych wstążeczek. Ale jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma. I z tego co udało mi się dostać powstało to:

Rok temu latałam po targu w poszukiwaniu małych ozdobnych dyni. Kosztowały majątek. Ale w tym roku zostałam obdarowana całym koszem takich śliczności. Moi rodzice posadzili kilka sztuk i dzięki temu mi i jeszcze paru innym osobom dostało się co nieco:)

Jest też takie miejsce w Małopolsce, w okolicach Hebdowa, gdzie przy każdym domu leżą "hałdy" dyni na sprzedaż. Od tych malutkich po naprawdę wiekie. Robi to bardzo fajne wrażenie.

Że dyni było dużo, pozwoliłam sobie na malutkie szaleństwo przy kominku. Są one tak ładne, różnorodne i ciekawe, że w sumie nie potrzebują dodatkowych ozdób:

Dekoracje, znając życie będą się zmieniały średnio raz na tydzień. Brakuje mi tu jeszcze typowo jesiennych elementów: jarzębiny, kasztanów, kolorowych liści i odrobiny kwiatów (oczywiście astrów, wilczomlecza i ognika). Jak tylko pogoda się poprawi wybieram się na spacer do lasu. 

Jak tylko się ściemni, mam zamiar pozapalać świeczki i zobaczyć efekt. Zdjęcia wkleję póżniej.

Dziękuję Wam za wszystkie komentarze.

Dodają mi niezłego powera:)

nazwa alternatywna
nazwa alternatywna